Grawerowanie i damaskinaż.

Ostatnim czasem cierpię na ogromny brak czasu i dlatego tak długo nie uzupełniałem tego bloga. Pomiędzy innymi pracami staram się wciąż doskonalić moje grawerskie umiejętności. Poniżej prezentuję dwa breloki do kluczy (można je wykorzystać również jako zawieszki), które wykonałem właśnie jako ćwiczenie grawerowania i damaskinażu. Nie będę tym  razem opisywał dokładnego sposobu ich wykonania, bowiem opisywałem tą technikę w poprzednim wpisie – http://paweltuckiblog.wordpress.com/2013/10/13/inkrustacja-damaskinaz/
Pierwszy z breloków wykonany w blaszce miedzianej grubości 1,2 mm, ręcznie grawerowany. Tło tarczy zostało wybrane tak aby gwiazda, półksiężyc oraz obwódka były powyżej tarczy. Tło groszkowane i oksydowane ogniowo.

Brelok miedziany z grawerowanym herbem Leliwa. Wielkość tarczy: szer. 31 mm, wys. 35 mm, grubość 1,2 mm.

Brelok miedziany z grawerowanym herbem Leliwa. Wielkość tarczy: szer. 31 mm, wys. 35 mm, grubość 1,2 mm.

Drugi brelok to już zdecydowanie więcej precyzyjnej pracy. W przygotowaną wcześniej miedzianą tarczę z grawerowanym napisem na szarfie, inkrustowałem gwiazdę i półksiężyc wycięte z mosiężnej blachy o grubości 3 mm. Tło tarczy również zostało obniżone, groszkowane i oksydowane ogniowo.

Brelok z herbem Leliwa. Gwiazda i półksiężyc wycięte z mosiądzu, inkrustowane w miedzianą tarczę. Wymiary tarczy: szer. 30 mm, wys. 35 mm, grubość 1,3 mm.

Brelok z herbem Leliwa. Gwiazda i półksiężyc wycięte z mosiądzu, inkrustowane w miedzianą tarczę. Wymiary tarczy: szer. 30 mm, wys. 35 mm, grubość 1,3 mm.

W poprzednim wpisie opisywałem technikę damaskinażu na dwóch przykładach. Na koniec tego wpisu przedstawiam jak wykorzystałem te elementy do wykonania pierścionków.

Oryginalny wzór pierścionka z pewnością podkereśli indywidualność jego właścicielki. Mosiężna plata inkrustowana miedzianym reliefiem zakutym w niej na stałę. Jej długość wynosi 16 mm a śrdnica rzeźbionych kwiatów 12 mm. Miedziana szyna szerokości 4 mm. Dostępny w butiku http://artillo.pl/product/rzezbione-kwiaty-,91821.html oraz na zamówienie w każdym rozmiarze.

Mosiężna plata inkrustowana miedzianym reliefiem zakutym w niej na stałe. Jej długość wynosi 16 mm a średnica rzeźbionych kwiatów 12 mm. Miedziana szyna szerokości 4 mm. Dostępny w butiku http://artillo.pl/product/rzezbione-kwiaty-,91821.html
oraz na zamówienie w każdym rozmiarze.

Subtelny pierścionek w ciepłych barwach. Mosiężna plata inkrustowana miedzią. Oksydowany ogniowo w celu odpowiedniego zabarwienia. Długość platy (płomyka) 16 mm a jego szerokość 8 mm. Szerokość miedzianej szyny 2,3 mm. Dostępny w butiku http://artillo.pl/product/plomyk-,91823.html oraz na zamówienie w każdym rozmiarze.

Mosiężna plata inkrustowana miedzią. Oksydowany ogniowo w celu odpowiedniego zabarwienia. Długość platy (płomyka) 16 mm a jego szerokość 8 mm. Szerokość miedzianej szyny 2,3 mm. Dostępny w butiku http://artillo.pl/product/plomyk-,91823.html oraz na zamówienie w każdym rozmiarze.

 

Inkrustacja, damaskinaż.

Tym razem napiszę parę zdań o inkrustacji a uściślając o damaskinażu, bo tak nazywa się inkrustacja metalu innym metalem. Ta technika zdobnicza była znana i używana już w starożytności. Polega to na wklepaniu w przygotowane odpowiednie wgłębienie w jednym metalu, drugiego elementu z innego metalu o odmiennej barwie tak, aby utworzył on odpowiedni ornament. Inkrustację można wykonać na gładko lub z reliefem. W pierwszym przypadku wklepany metal szlifuje się na równo z płytką, w której został umieszczony w drugim zaś element inkrustowany wystaje ponad powierzchnię przedmiotu zdobionego. Tyle wstępu. Poniżej opiszę dokładnie jak to robię ja, bo na podstawie wiedzy teoretycznej próbuję doskonalić tą technikę a na zdjęciach przedstawiam pierwszą moją próbę damaskinażu.

Inkrustacja na gładko.

Mosiądz inkrustowany miedzią na gładko.

Na powyższym zdjęciu przykład prostej inkrustacji na gładko.  Według wcześniej opracowanego projektu wycinam element, który będzie inkrustowany. Następnie rysikiem odrysowuję jego kształt na przedmiocie, w który będzie wklepany. Sztychlem w kształcie „V” rytuję wewnątrz blisko linii obrysu kontur. Staram się zrobić to dość głęboko uważając jednak na to, aby nie przekroczyć obrysu. Kiedy rowek konturowy jest odpowiedniej głębokości, sztychlem okrągłym wybieram materiał ze środka. Używam sztychla okrągłego, dlatego że wybiera się nim najszybciej dużą ilość metalu przy użyciu niewielkiej siły. Jeżeli trzeba czynność tą powtarzam kilkukrotnie z tym, że kolejne rytowania wykonuję prostopadle do wcześniejszych. Po wybraniu metalu na odpowiednią głębokość wszystkie nierówności wyrównuję sztychlem płaskim. Na koniec krawędzie wgłębienia podcinam sztychlem „V” tak, aby były zbieżne ku górze. Tak przygotowane krawędzie pewnie zaklinują wklepywany element ozdobny.  Jeżeli wszystko jest dokładnie dopasowane, małym młotkiem rozklepuję inkrustowany element tak, aby wypełnił ściśle wgłębienie i zaklinował się w jego skośnych ściankach. Teraz już pozostaje opiłować powierzchnię na równo, wypolerować lub nadać odpowiednią fakturę.

Miedziany relif zakuty w mosiądz, przygotowany do obróbki wykańczającej.

Miedziany relief zakuty w mosiądz, przygotowany do obróbki wykańczającej.

Powyższe zdjęcie przedstawia przykład trudniejszej inkrustacji reliefowej. W tej technice rzeźbię wcześniej odpowiedni relief, i jego krawędzie ścinam tak, aby zbiegały się ku górze. Tutaj w odróżnieniu od poprzedniej techniki klinujące skosy są wykonane właśnie na ściankach reliefu a nie w ściankach wgłębienia. Wgłębienie pod relief wykonuję tak samo jak poprzednio, lecz ścianki pozostawiam prostopadłe do spodu, bez skosu. Zakuwanie reliefu nie może być wykonane przez jego rozklepania, bo uległby zniszczeniu, dlatego zakuwam przy użyciu odpowiedniej puncy pobijanej młotkiem tak, aby metal w którym jest zakuwany relief dopchnąć ściśle do niego. Aby relief nie wyskakiwał podczas zakuwania, zakuwam go na krótkich odcinkach w trzech lub czterech miejscach na obwodzie. W taki sposób mam go już unieruchomionego i teraz zakuwam dokładnie cały relief dookoła. Zakuwać należy dokładnie tak, aby nigdzie nie było żadnej szczelinki, wówczas można przystąpić do ostatecznej obróbki. A jak zostanie wykończona powierzchnia, w której został umieszczony relief to zależy od twórcy. Można ją wygładzić i wypolerować lub ozdobić grawerowanym wzorem lub w jeszcze inny sposób.

Sztychle grawerskie.

Sztychle grawerskie.

Sztychle grawerskie.

Sztychle grawerskie.

Kilka moich własnoręcznie zrobionych sztychli grawerskich.
Od lewej:

  • płaski szer. 2mm, zrobiony z piły tarczowej
  • „V” kąt około 105°, zrobiony z iglaka
  • „V” kąt około 120°, zrobiony z pilnika
  • płaski szer. 0,8 mm, zrobiony z piły tarczowej

Inkrustacja daje wielkie możliwości zdobienia różnych przedmiotów. Niestety dziś jest już bardzo rzadko stosowana, bo jest pracochłonna a przez to droga i tym sposobem przegrywa z ogólnie dostępną tandetą nastawioną na jak najszybszy i największy zysk. Stosowana jest głównie do odtwarzania przedmiotów historycznych lub tworzenia przedmiotów ozdobnych dla koneserów. Mam nadzieję, że chętnych na inkrustowane, oryginalne i długowieczne ozdoby będzie coraz więcej.

Repusowany portret.

Znalazłem w sieci zdjęcie Karola Wojtyły, papieża bł. Jana Pawła II i tak to zdjęcie mnie zelektryzowało, że postanowiłem wykuć je w blasze. Repusowanych prac mam trochę w swoim dorobku ale nigdy jeszcze nie wykonywałem portretu tą techniką. Pracę nad tym portretem potraktowałem jako kolejne ćwiczenie w doskonaleniu techniki repusu.

Gotowy repusowany portret bł. Jana Pawła II.

Gotowy repusowany portret bł. Jana Pawła II.

Do pracy wybrałem blachę tytan-cynk o grubości 0,8 mm i formacie 11 cm x 16 cm. Wykonanie ogólnego zarysu, uchwycenie konturów było dość proste choć wymagające precyzji, bowiem im dokładniej wykona się obrys tym łatwiej później pracować nad szczegółami. Kontury zaznaczałem puncą liniową. Aby repus wynieść wyżej ponad płaszczyznę blachy, wokół konturu wyklepałem obniżenie przy pomocy puncy o wdzięcznej nazwie „owcze kopytko”. To samo zrobiłem wokół ucha.  Po tych zabiegach wyklepałem na odwrociu, młotkiem zakończonym łagodną sferą o dużym promieniu, ogólny kształt. W ten sposób miałem przygotowany portret do trybowania, czyli wykończenia szczegółów.

Ogólny zarys uchwycony, przed przystąpieniem do trybowania.

Ogólny zarys uchwycony, przed przystąpieniem do trybowania.

Do tej pory wszystko przebiegło pomyślnie ale trybowanie to dużo precyzyjnej pracy i tego etapu obawiałem się najbardziej. Byłem przekonany, że najwięcej problemów będę miał z rzeźbieniem włosów i ucha, tym czasem ta część poszła gładko, natomiast dużo problemów miałem przy kształtowaniu dłoni. Z prawą dłonią jeszcze w miarę szybko i poprawnie sobie poradziłem, a najwięcej problemów sprawiło mi ukształtowanie dłoni lewej. Wydawać by się mogło, że ta właśnie dłoń powinna być najprostsza do kształtowania bo widoczny jest tylko kciuk. Niestety, uchwycenie takiego kształtu grzbietu dłoni aby współgrała z drugą dłonią i tworzyła też odpowiedni światłocień okazało się być dla mnie zadaniem najtrudniejszym. Jak umiałem tak zrobiłem i jeżeli znajdę znów chwilę wolnego czasu to ten sam portret spróbuję wykonać na blasze miedzianej.

Repusowany wizerunek Jan Pawła II w blasze tytan-cynk. Rama miedziana. Wymiary razem z ramką 190 mm x 140 mm.

Wizerunek oprawiony w miedzianą ramę.

Przy kolejnych pracach postaram się pokazać również użyte narzędzia .

Komplet wisiorów z logo „Ocean Przygody”.

Prowadzenie tego bloga przyniosło już pierwszą wymierną korzyść w postaci bardzo ciekawego i wymagającego zamówienia. Zlecenie dotyczyło wykonania wisiorów z logo „Ocean Przygody”. Początkowo miał być to jeden duży wisior średnicy 70 mm x 70 mm, a w przyszłości dwa małe o wymiarach 25 mm x 25 mm. Wisiory miały być wykonane z metalu o srebrnej barwie lecz nie srebra dlatego wybrałem do tego projektu stop o nazwie tytan-cynk. Ostatecznie wszystkie trzy wisiory zostały wykonane w jednym zamówieniu.

Komplet wisiorów na specjalne zamówienie dla firmy Ocean Przygody.

Komplet wisiorów na specjalne zamówienie dla firmy Ocean Przygody.

Krótki opis jak rzeźbiłem wisiory.

Jako pierwszy na warsztat poszedł duży wisior. Zgodnie z koncepcją wisior wykonywałem techniką repusowania w blaszce grubości 0,8 mm. Kiedy na odwrociu miałem już wytłoczony wzór, rozpocząłem cyzelowanie (wykańczanie) lica i wycinanie ostatecznego kształtu.

Wisior ocean przygody.

Wisior w trakcie wycinania ostatecznego kształtu.

Po wycięciu opiłowałem wszystkie ostre krawędzie i przylutowałem koluszko do zawieszenia. Teraz mogłem już przystąpić do ostatecznego szlifowania i polerowania. Na koniec pozostało już tylko przyciemnić wgłębienia dla poprawy kontrastu.

Gotowy wisior.

Gotowy wisior.

I jeszcze ujęcie bardziej z boku.

Gotowy wisior.

Gotowy wisior.

Teraz nadszedł czas na małe wisiory.

Małe wisiory o wymiarach 25 mm x 25 mm wykonałem inną techniką, techniką rytowania. W trakcie pracy nad pierwszym małym wisiorem zostałem poproszony o umieszczenie na rewersie grawerowanej dedykacji. Zmieniło to trochę pierwotny zamysł. Jako, że do wykonania wisiorów używałem blachy o grubości 0,8 mm, to dwustronne rytowanie na niej nie było możliwe. Dlatego dedykację grawerowałem na drugiej blaszce, którą później przylutowałem do wisiora. Dedykację grawerowałem ręcznie, ponieważ grawerowanie mechaniczne nigdy nie dorówna wykończeniem grawerowaniu ręcznemu. Grawerowanie ręczne pozwala nadać odpowiednie nachylenie krawędzi rytowanych linii oraz odpowiednią, lustrzaną gładkość. Ze względu na małe wymiary wisiora dobranie kroju czcionki i wielkości liter nie było łatwe. Ostatecznie aby zmieścić całą dedykację musiałem wykonać litery o wysokości 2 mm.

Ręcznie grawerowana dedykacja.

Ręcznie grawerowana dedykacja.

Całość została poczerniona i wypolerowana.

Gotowe wisiory. Awers.

Gotowe wisiory. Awers.

Na koniec pozostaje mi tylko podziękować za to ciekawe zamówienie i liczę, że takich wyjątkowych prac będę mógł wykonywać w miarę możliwości coraz więcej.

Rzeźbienie w metalu.

Wciąż i nieustannie pracuję nad doskonaleniem umiejętności rzeźbienia w metalu. Najczęściej jest to miedź, bardzo wdzięczny i piękny metal a techniki jakimi się posługuję to rytowanie i repusowanie. Można posługiwać się tymi technikami osobno ale bardzo ciekawe efekty można uzyskać wykorzystując jednocześnie obie techniki.

Samo rytowanie wykorzystuję do tworzenia płytkich relifów. Poniższa bransoleta została wykonana właśnie tą techniką.

Bransoletka miedziana z różą.

Bransoletka miedziana z różą, ręcznie rytowana.

Bardzo lubię łączyć w jednym przedmiocie kilka elementów wykonywanych różnymi technikami. Przykładem wykorzystania dwóch technik jest wisior i brelok z rowerzystą.

Wisior wykonany na specjalne zamówienie.

Wisior wykonany na specjalne zamówienie.

Brelok z sylwetką rowerzysty, wykonany na zamówienie.

Brelok z sylwetką rowerzysty, wykonany na zamówienie.

W obu powyższych pracach, mapa świata została ręcznie wyrytowana a rowerzysta złożony i zlutowany z płaskownika i drutu. W breloku dodatkowo dla wzmocnienia rowerzysta został nalutowany na blaszkę z alpaki. Wybór alpaki nie był przypadkowy, ponieważ dzięki srebrnej barwie tego stopu, oksydowny rowerzysta ładnie kontrastuje z tłem.

Technikę repusowania wykorzystuję do tworzenia głębszych relifów i kształtowania cienkich blach w których głębokie rytowanie nie jest możliwe. Do repusowania używa się specjalnie przygotowanych punc repuserskich, różnych wielkości i kształtów. Punce pobija się młotkiem o wielkości odpowiednio dobranej do grubości blachy i wielkości puncy. Na fotografii poniżej przykład repusowanego wzoru, wykonanego z blaszki miedzianej grubości 0,7 mm.

Wisior repusowany "Konwalia".

Wisior repusowany „Konwalia”.

Łącząc technikę repusowania z techniką wyklepywania można tworzyć bardziej złożone figury. Praktycznie możliwe jest uzyskanie dowolnych figur i kształtów, co pozwala tworzyć złożone formy rzeźbiarskie, choćby takie jak przykładowy pień poniżej.

pień-miedź-kuty-repusowany-nowe-życie-rzeźba-ozdoba-do-domu-paweł-tucki-metalu-blask-3

Na zakończenie przykład przedmiotu wykonanego tylko techniką wyklepywania. Lampka oliwna w kształcie kapelusza wyklepana i zamknięta od spodu przylutowanym denkiem oraz miniatura hełmu typu „Salada”.

Lampion miedziany kapelusz.

Lampion miedziany kapelusz.

Hełm typu salada.

Hełm Salada.

Wszystkie powyższe przedmioty zostały wykonane przy użyciu prostych, ręcznych narzędzi.

Promowanie znaku dobrego polskiego rękodzieła.

Z radością i dumą informuję, że zostałem przyjęty do grona twórców polskiego rękodzieła i uzyskałem prawo uży­wa­nia znaku Pol­skie rękodzieło/Polish hand­made w kat­e­gorii: METAL ART jako wyraz uzna­nia dla walorów este­ty­cznych i wysok­iej jakości wykony­wanych przeze mnie przedmiotów.

polskie_rekodzielo_internet

Na głównej stronie promującej polskie rękodzieło Poland/Handmade czytamy informację o inicjatywie Anny Lipowskiej – „Z inicjatywy Anny Lipowskiej, twórcy biżuterii z sutaszu, powstał pomysł wykreowania i wypromowania znaku towarowego dla dobrego polskiego rękodzieła, tj. takiego, które charakteryzuje się wybitnymi walorami estetycznymi i wysoką jakością wykonania. Inicjatywa ma charakter „oddolny”, społeczny i niekomercyjny. Celem jest promowanie prac tych twórców, którzy są najlepsi w swoich technikach na polskim rynku. Są oni wybierani do tej grupy przez kolegów po fachu”.

Na koniec tego krótkiego wpisu pozostaje mi jedynie obiecać wszystkim odbiorcom, klientom oraz artystom, którzy obdarzyli mnie zaufaniem przyjmując do swojego grona i pozwalając używać znaku Polskiego Rękodzieła, że wciąż będę pracował nad doskonaleniem technik w których tworzę a jakość moich wyrobów i walory estetyczne są i będą moim priorytetem.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga,

Paweł Tucki.

Medal z rowerzystą, czyli kolejne ciekawe zamówienie.

Treść zamówienia brzmiała mniej więcej tak:  „Mała męska zawieszka w kształcie stylizowanego roweru, rower może być powiązany z kulą ziemską.” I zacząłem kombinować jak się do tego zabrać, żeby połączyć ze sobą te elementy i żeby dało się to nosić zawieszone na szyi. Myślałem nad tym parę dni, robiąc co chwilę nowe szkice aż wybrałem ostateczną wersję i po konsultacji z klientką przystąpiłem do pracy z miedzią.

Szkic wisiora.

Szkic projektu wisiora z rowerzystą i globem.

Ostatecznie kształt globu trochę zmodyfikowałem. Glob wyciąłem i wyrytowałem ręcznie w miedzianej blaszce grubości 1,5 mm. Kiedyś do takich prac muszę kupić gogle jubilerskie. Rower wykonałem z drutu średnicy 1,5 mm, tylny wahacz z drutu średnicy 1 mm a rowerzystę wygiąłem z paska miedzianej blachy grubości 0,7 mm i szerokości 5 mm.

Wisior miedziany z rowerzystą.

Wisior przygotowany do lutowania.

To była najprostsza robota. Teraz czekało mnie lutowanie srebrem rowerzysty i przylutowanie go do globu. Żeby podczas kolejnych etapów lutowania, wcześniej zlutowane elementy, nie rozlutowywały się musiałem użyć trzech twardości lutu. Rowerzystę lutowałem lutem twardym LS 800, do globu przylutowałem go lutem średnim LS 700, a krawatkę lutowałem lutem miękkim LS 600.

Wisior miedziany z rowerzystą.

Wisior polutowany, przed oksydowaniem.

W trakcie pracy pojawiła się jeszcze prośba, żeby na mapce świata zaznaczyć przebytą trasę przez Pana Michała Sałabana, dla którego ten wisior miał być prezentem od jego mamy, co uczyniłem jeszcze przed lutowaniem. Teraz już pozostało tylko wytrawić w kwasie po lutowaniu, wyczyścić, wypolerować i dla pogłębienia plastyki rysunku zaoksydować. Tym razem oksydowałem chemicznie na czarno i delikatnie przetarłem oksydę aby pozostawić ciemne tylko zagłębienia.

Wisior miedziany z rowerzystą.

Wisior z rowerzystą gotowy.

Zachęcam do zapoznania się z blogiem Pana Michała Sałabana Północ-Południe, gdzie znajduje się dziennik z podróży od najdalej położonego na północ miejsca Europy do najdalej położonego miejsca na południu Afryki. Panu Michałowi gratuluję pokonania takiej trasy na rowerze i życzę kolejnych udanych podróży a jego mamie dziękuję za kolejne zamówienie jakie mogłem dla niej wykonać.

Każde ćwiczenie przynosi pożytek.

Z pewnością wielu z Was miało już takie przypadki, kiedy usilne poszukiwania pomysłu na nowe, oryginalne dzieło nie przynosiły efektu a innym razem powstawało coś na bieżąco, gładko i z polotem. Według tego drugiego schematu powstawał poniższy krzyżyk.

Miedziany krzyżyk.

Miedziany krzyżyk, gotowy, oksydowany.

Mając chwilę wolnego czasu pomiędzy innymi projektami postanowiłem wykorzystać go na doskonalenie technik metaloplastycznych. Nigdy nie miałem okazji rzeźbić w metalu faktury kory i dlatego zdecydowałem na próbę wykonać na kawałku miedzianej blaszki taki właśnie motyw. Wziąłem niewielki kawałek blaszki, który akurat leżał na stole zamocowałem w misce ze smołą cyzelerską i małą puncą liniową o szerokości 1,5 mm, wystukałem pęknięcia kory. Wyjąłem ze smoły, wygrzałem blaszkę i znów osadziłem na smole, tym razem jednak licem do góry i pomiędzy powstałymi po pierwszej operacji wypukłościami pogłębiłem wklęsłości a na kowadle, delikatnie młotkiem spłaszczyłem cały wzór, małą puncą liniową o grubości 0,5 mm drobiłem więcej mniejszych pęknięć. I ćwiczenie mogłem uznać za zakończone bo byłem zadowolony z efektu. Jednak mój umysł nie chciał zakończyć pracy nad tym niewielkim kawałkiem blaszki i kazał moim rękom coś z nią dalej zrobić. Ręce nie mając innego wyboru, wygięły tą blaszkę w łuk wzdłuż długiego boku. Dolutowałem z tyłu kawałek kolejnej blaszki i powstał pieniek rozłupany na pół. Wyglądało to coraz lepiej i mózg kazał pracować nad tym dalej. Pomysłów na wykorzystanie tego pieńka było kilka, eliminowanych przez kolejne i kolejne aż doszedłem do pomysłu na zrobienie krzyżyka. Drugiego takiego pieńka nie chciało mi się już robić to wymyśliłem, że poprzeczną belkę zrobię w formie deski. Wyrzeźbiłem rysunek słojów i przylutowałem do pieńka. Pozostało zrobić zawieszkę i tu znów przewinęło się kilka pomysłów odrzucanych po chwili przemyśleń. Ostatecznie wybór padł, że górę krzyżyka zwięczy korona cierniowa i to do niej będzie zamocowane koluszko zawieszki. Korona jest bez kolców ale chyba wszyscy domyślają się co to jest. Krzyżyk zaoksydowałem na czarno i wypolerowałem dla zwiększenia kontrastu i podkreślenia plastyki. Dzięki temu teraz jestem pewny, że należy dużo ćwiczyć bo to jedyny sposób osiągnięcia sukcesu.

Pierścionek z miniaturą aparatu fotograficznego.

Po ostatnim wpisie odświeżyła mi się trochę pamięć i przypomniałem sobie, że bardzo ciekawe zamówienie realizowałem na początku tego roku dla uroczej pani fotograf a był to pierścionek z miniaturą aparatu fotograficznego. Już dawno powinienem się tym pochwalić na moim blogu ale praca nad nowymi projektami pochłania mi całe dni a kiedy mam parę wolnych chwil to muszę nadrabiać domowe zaległości. Tak więc w niedzielny wieczór postanowiłem pochwalić się tą ciekawą pracą.

Miniaturę aparatu wykonałem z blachy miedzianej grubości 0,7 mm. Aparat stylizowałem na Smiene 8. Pierwsze podejście zakończyło się niepowodzeniem, ponieważ postanowiłem wykuć go z jednego kawałka blachy i wlutować tylną ściankę. Niestety przy wyciąganiu bocznych ścianek pod kątem prostym materiał na zagięciach zrobił się bardzo cienki i podczas lutowania tylnej ścianki wypaliły się dziury.

Pierścionek z aparatem fotograficznym.

Pierwsza wersja po kuciu, przed cyzelowaniem.

Po cyzelowaniu wyglądało to tak jak na poniższych fotografiach i nie byłem zbyt zachwycony efektem a po próbie lutowania tylnej ścianki i wypaleniu kilku dziurek postanowiłem robić wszystko od nowa inną metodą.Pierścionek z aparatem fotograficznym.pierscionek z aparatem fotograficznymPierscionek z aparatem fotograficznym

Drugie podejście zacząłem od narysowania siatki rozłożonego aparatu. Po wycięciu kształtów i tym razem wygięciu bez tak dużego rozciągania materiału wszystkie łączenia polutowałem srebrem. Teraz byłem już zadowolony z pracy i mogłem przystąpić do cyzelowania powierzchni. Na koniec wykułem obiektyw i wlutowałem go w obudowę. Ostatnia czynność to dolutowanie szyny pierścionka, ostateczny szlif, polerowanie i oksydowanie. Końcowy efekt przedstawia poniższa fotografia.

Gotowy pierścionek.

Gotowy pierścionek.

Wisior dla Drugiego Oficera na żaglowcu „Fryderyk Chopin”

Otrzymałem dosyć oryginalne zamówienie na wykonanie wisiora przedstawiającego żaglowiec „Fryderyk Chopin” pod pełnymi żaglami. Miał być wykonany z miedzi tak aby żagle były wydęte wiatrem a przestrzenie między nimi miały pozostać puste.  Jego wielkość miała wynosić nie więcej niż 3 x 4 cm. Zamówienie złożyła mama dla swojej córki pełniącej służbę na żaglowcu „Fryderyk Chopin” jako drugi oficer.

Wisior miedziany, żaglowiec Fryderyk Chopin.

Gotowy wisior.

Zdawałem sobie sprawę z poziomu trudności wykonania takiego wisiora, jednak lubię takie wyzwania i postanowiłem przyjąć zamówienie aby zmierzyć się z tak wymagającym projektem.  Otrzymałem parę fotografii i na ich podstawie wykonałem szkic projektu. Kiedy efekt moim zdaniem był zadowalający przeniosłem go na miedzianą blaszkę grubości 0,7 mm i na licu puncą liniową zaznaczyłem kontury, następnie na odwrociu repusowałem kształty żagli, masztów i kadłuba. Później znów na licu poprawiłem ostrość repusu i znów na odwrociu poprawiłem kształty. Na koniec na licu wygładzenie repusu, wycięcie piłką włosową kształtu żaglowca, opiłowanie i szlifowanie. Zewnętrzne krawędzie pomimo tego, że były oszlifowane były dość ostre i mogłoby to sprawiać pewien dyskomfort podczas noszenia takiego wisiora, więc postanowiłem całość otoczyć ramką z drutu średnicy 1 mm. Do tak wykończonego wisiora dorobiłem krawatkę, całość zaoksydowałem ogniowo i wypolerowałem.

Wisior miedziany, żaglowiec Fryderyk Chopin.

Wisior przed przylutowaniem ramki i polerowaniem.

Czekałem z niecierpliwością aż wisior dotrze do klientki. Po paru dniach otrzymałem wiadomość, że wisior dotarł i w rzeczywistości jest jeszcze ładniejszy niż na fotografii. Poczułem wielką ulgę i radość, bo cóż może być dla twórcy radośniejszego od zadowolenia i pochwał klienta.

Mam nadzieję, że takich ciekawych i wymagających zamówień będę otrzymywał coraz więcej.