Medal z rowerzystą, czyli kolejne ciekawe zamówienie.

Treść zamówienia brzmiała mniej więcej tak:  „Mała męska zawieszka w kształcie stylizowanego roweru, rower może być powiązany z kulą ziemską.” I zacząłem kombinować jak się do tego zabrać, żeby połączyć ze sobą te elementy i żeby dało się to nosić zawieszone na szyi. Myślałem nad tym parę dni, robiąc co chwilę nowe szkice aż wybrałem ostateczną wersję i po konsultacji z klientką przystąpiłem do pracy z miedzią.

Szkic wisiora.

Szkic projektu wisiora z rowerzystą i globem.

Ostatecznie kształt globu trochę zmodyfikowałem. Glob wyciąłem i wyrytowałem ręcznie w miedzianej blaszce grubości 1,5 mm. Kiedyś do takich prac muszę kupić gogle jubilerskie. Rower wykonałem z drutu średnicy 1,5 mm, tylny wahacz z drutu średnicy 1 mm a rowerzystę wygiąłem z paska miedzianej blachy grubości 0,7 mm i szerokości 5 mm.

Wisior miedziany z rowerzystą.

Wisior przygotowany do lutowania.

To była najprostsza robota. Teraz czekało mnie lutowanie srebrem rowerzysty i przylutowanie go do globu. Żeby podczas kolejnych etapów lutowania, wcześniej zlutowane elementy, nie rozlutowywały się musiałem użyć trzech twardości lutu. Rowerzystę lutowałem lutem twardym LS 800, do globu przylutowałem go lutem średnim LS 700, a krawatkę lutowałem lutem miękkim LS 600.

Wisior miedziany z rowerzystą.

Wisior polutowany, przed oksydowaniem.

W trakcie pracy pojawiła się jeszcze prośba, żeby na mapce świata zaznaczyć przebytą trasę przez Pana Michała Sałabana, dla którego ten wisior miał być prezentem od jego mamy, co uczyniłem jeszcze przed lutowaniem. Teraz już pozostało tylko wytrawić w kwasie po lutowaniu, wyczyścić, wypolerować i dla pogłębienia plastyki rysunku zaoksydować. Tym razem oksydowałem chemicznie na czarno i delikatnie przetarłem oksydę aby pozostawić ciemne tylko zagłębienia.

Wisior miedziany z rowerzystą.

Wisior z rowerzystą gotowy.

Zachęcam do zapoznania się z blogiem Pana Michała Sałabana Północ-Południe, gdzie znajduje się dziennik z podróży od najdalej położonego na północ miejsca Europy do najdalej położonego miejsca na południu Afryki. Panu Michałowi gratuluję pokonania takiej trasy na rowerze i życzę kolejnych udanych podróży a jego mamie dziękuję za kolejne zamówienie jakie mogłem dla niej wykonać.

Każde ćwiczenie przynosi pożytek.

Z pewnością wielu z Was miało już takie przypadki, kiedy usilne poszukiwania pomysłu na nowe, oryginalne dzieło nie przynosiły efektu a innym razem powstawało coś na bieżąco, gładko i z polotem. Według tego drugiego schematu powstawał poniższy krzyżyk.

Miedziany krzyżyk.

Miedziany krzyżyk, gotowy, oksydowany.

Mając chwilę wolnego czasu pomiędzy innymi projektami postanowiłem wykorzystać go na doskonalenie technik metaloplastycznych. Nigdy nie miałem okazji rzeźbić w metalu faktury kory i dlatego zdecydowałem na próbę wykonać na kawałku miedzianej blaszki taki właśnie motyw. Wziąłem niewielki kawałek blaszki, który akurat leżał na stole zamocowałem w misce ze smołą cyzelerską i małą puncą liniową o szerokości 1,5 mm, wystukałem pęknięcia kory. Wyjąłem ze smoły, wygrzałem blaszkę i znów osadziłem na smole, tym razem jednak licem do góry i pomiędzy powstałymi po pierwszej operacji wypukłościami pogłębiłem wklęsłości a na kowadle, delikatnie młotkiem spłaszczyłem cały wzór, małą puncą liniową o grubości 0,5 mm drobiłem więcej mniejszych pęknięć. I ćwiczenie mogłem uznać za zakończone bo byłem zadowolony z efektu. Jednak mój umysł nie chciał zakończyć pracy nad tym niewielkim kawałkiem blaszki i kazał moim rękom coś z nią dalej zrobić. Ręce nie mając innego wyboru, wygięły tą blaszkę w łuk wzdłuż długiego boku. Dolutowałem z tyłu kawałek kolejnej blaszki i powstał pieniek rozłupany na pół. Wyglądało to coraz lepiej i mózg kazał pracować nad tym dalej. Pomysłów na wykorzystanie tego pieńka było kilka, eliminowanych przez kolejne i kolejne aż doszedłem do pomysłu na zrobienie krzyżyka. Drugiego takiego pieńka nie chciało mi się już robić to wymyśliłem, że poprzeczną belkę zrobię w formie deski. Wyrzeźbiłem rysunek słojów i przylutowałem do pieńka. Pozostało zrobić zawieszkę i tu znów przewinęło się kilka pomysłów odrzucanych po chwili przemyśleń. Ostatecznie wybór padł, że górę krzyżyka zwięczy korona cierniowa i to do niej będzie zamocowane koluszko zawieszki. Korona jest bez kolców ale chyba wszyscy domyślają się co to jest. Krzyżyk zaoksydowałem na czarno i wypolerowałem dla zwiększenia kontrastu i podkreślenia plastyki. Dzięki temu teraz jestem pewny, że należy dużo ćwiczyć bo to jedyny sposób osiągnięcia sukcesu.